Będzie ciekawie
W kwietniu tego roku wydane zostanie GNOME w wersji 3.0. Najprawdopodobniej nie będzie to wydarzeniem medialnym, porównywalnym do premiery dowolnego magicznego produktu Apple, jednak ja, sami twórcy GNOME i pozostałych kilkunastu użytkowników Linuksa na świecie – nie możemy się już doczekać. Jeżeli drogi czytelnik czuje się w tym momencie zagubiony, czym prędzej objaśniam, że GNOME jest jednym z wielu dostępnych na Linuksy pulpitów, czyli – posiłkując się pewnym uproszczeniem – całością tych wszystkich okienek, paneli i barwnych ikonek, które widać po włączeniu komputera. Najnowsza wersja GNOME przynosi rewolucyjne zmiany, co jest ciekawe tym bardziej, że dotychczasowy rozwój tego pulpitu nie był zanadto spektakularny. Taki święty spokój był wygodny, ale… gdzie tu miejsce na przygodę?
GNOME w wersji 3.0 ma przynieść wiele nowości. Najbardziej widoczną z nich będzie oparcie nowego pulpitu o GNOME Shell, czyli taki zintegrowany mechanizm, służący do uruchamiania programów, zarządzania oknami i do paru innych rzeczy. Twórcy GNOME Shell to naprawdę dobrzy ludzie, toteż postarali się oni, by maksymalnie ułatwić każdemu zapoznanie się z aktualnym stanem prac nad ich projektem. Specjalnie przygotowany skrypt – zapewne niemożliwie skomplikowany i mądry – sam zajmuje się takimi kwestiami, jak pobranie najnowszych źródeł, przemyślenie życiowej kwestii zależności, kompilacja źródeł, instalacja… Straszne rzeczy.
Po pierwszym uruchomieniu GNOME Shell, widoczny jest pozbawiony ikon pulpit ze smutnym czarnym paskiem w górnej części. Zabawną rzeczą w tym pasku jest, że zegar – obowiązkowy przecież element – umieszczono na jego środku… Zapewne znajdą się ludzie, którzy nie wytrzymają takiej dawki szaleństwa. Po lewej stronie paska umiejscowiony został przycisk służący do przechodzenia do trybu zarządzania oknami i uruchamianiem programów a obok wyświetlana jest nazwa programu, którego okno aktualnie jest na wierzchu. Prawą stronę zajmują ikonki statusu systemu, pozwalające na zmianę podstawowych ustawień a także nazwa zalogowanego użytkownika, będąca jednocześnie przyciskiem menu zarządzania kontem.
Bardziej interesujący jest, wspomniany wcześniej, tryb zarządzania oknami i uruchamianiem programów, do którego przejść można klikając w przycisk na pasku, wybierając kombinację klawiszy na klawiaturze albo – co jest szczególnie wygodne – najeżdżając kursorem w lewy górny róg ekranu. W trybie tym, możliwe jest przesuwanie okien programów między wirtualnymi pulpitami, wyszukiwanie programów i ich uruchamianie. Wirtualne pulpity pozwalają na grupowanie okien programów na osobnych ekranach, dzięki czemu np. pisanie pracy magisterskiej i jednoczesne przeglądanie demotywatorów, YouTube’a i Joe Monstera, staje się nieprawdopodobnie komfortowe i wydajne. Przeglądanie programów możliwe jest z użyciem kategorii, jednak najszybsze jest ich filtrowanie przez wpisanie pierwszych liter nazwy programu lub jego opisu. Pewną niedogodnością jest wyświetlanie niepełnych nazw programów pod ikonkami, jednak niedoróbka ta w niedługim czasie ma zostać usunięta.
Pasek na lewym brzegu ekranu w trybie zarządzania oknami i uruchamianiem programów, zawiera listę ikon programów dodanych przez użytkownika do ulubionych a także programów aktualnie uruchomionych. Szczególnie spodobała mi się funkcja dostępna po kliknięciu prawym przyciskiem na taką ikonkę danego programu, kiedy to wyświetlane są wszystkie jego okna, niezależnie na którym wirtualnym pulpicie się znajdują. Twórcy GNOME Shell zdecydowali, że na pasku w górnej części ekranu nie będą wyświetlane nazwy wszystkich okien znajdujących się na pulpicie (jak ma to miejsce np. w Windowsach), ale tylko nazwa programu, którego okno jest w danej chwili na wierzchu. Takie nietypowe rozwiązanie wbrew pozorom nie jest uciążliwe, jednak pośrednio wymusza częstsze korzystanie z przełączania okien kombinacją klawiszy Alt i Tab.
W nowej wersji GNOME, znaczny nacisk ma zostać położony na kwestię powiadomień systemowych. Wyświetlane są one zawsze w dolnej części ekranu, mogą zawierać dodatkowe przyciski albo inne elementy interfejsu. Wyjątkowo interesująco zapowiada się możliwość szybkiego odpisywania na wiadomości otrzymane przez komunikator internetowy Empathy, poprzez wpisanie odpowiedzi w polu tekstowym już na powiadomieniu. Najeżdżając kursorem na prawy dolny róg ekranu, możliwy jest dostęp do starszych powiadomień ukrytych pod właściwymi ikonkami.
Od dawna uważam, że sporą niedogodnością w GNOME jest brak porządnego panelu sterowania. Obecne rozwiązanie, polegające na prezentowaniu poszczególnych okien konfiguracyjnych na okropnie długiej liście w menu – rozbitym w dodatku na niezbyt logiczne kategorie – jest przeokropnie niewygodne. Do nowego wydania pulpitu ma wreszcie trafić panel konfiguracyjny z prawdziwego zdarzenia, integrujący poszczególne okna konfiguracyjne pod postacią ikonek i wyposażony w wyszukiwarkę. Niektórych zapewne przerazi, że twórcom GNOME, w jakiś niewytłumaczalny sposób, udało się jeszcze bardziej ograniczyć możliwości konfiguracji. Wydawać się mogło, że nie jest to już możliwe… a jednak, dla chcącego nic trudnego. Mi zupełnie to nie przeszkadza, jednak krytyka tej kwestii na pewno będzie dość głośna. Jeszcze muszę coś zdradzić… samo GNOME Shell w tej chwili nie ma żadnych, kompletnie żadnych opcji konfiguracyjnych. ;)
GNOME Shell w obecnej postaci może wyglądać odrobinę ponuro, ewidentnie pozbawione jest pewnego połysku. Należy jednak pamiętać, że wciąż ulegają w nim zmianom kwestie zasadnicze, jak rozmieszczenie poszczególnych elementów interfejsu. Na ostateczne szlify nie nadszedł jeszcze czas, pomimo to już teraz dla GNOME Shell znaleźć można w internecie bardzo ciekawe tematy graficzne. Z czasem z pewnością będzie powstawać ich coraz więcej, bowiem do ich tworzenia wykorzystywany jest szeroko znany CSS.
W czasie testowania GNOME Shell, pomimo że używałem przecież wersji rozwojowej, program nie zaliczył ani jednej wywrotki. Również animacje przejść pomiędzy poszczególnymi funkcjami były całkowicie płynne, nawet na moim nie najnowszym już komputerze, w miejsce karty graficznej wyposażonym w zintegrowany wyrób zastępczy. Te rzeczy oczywiście cieszą i pozwalają mieć nadzieję, że użytkownicy GNOME, z chwilą wydania nowej wersji, nie zostaną zmuszeni do pełnienia zaszczytnej funkcji beta‐testerów. Niestety pewne obawy może rodzić, że w GNOME Shell zrywa się z wieloma tradycyjnymi założeniami, obecnymi w interfejsach popularnych systemów operacyjnych. Z pewnością wiele osób uzna proponowane rozwiązania za zbyt kontrowersyjne, mnie jednak zaskoczyła ich naturalność i minimalny czas potrzebny na przyzwyczajenie.
GNOME w wersji 3.0 trafić ma do nowych wydań większości głównych dystrybucji Linuksa, w tym do używanej przeze mnie Fedory (której wersja 15 zapowiadana jest na ). Na nowe GNOME już teraz czekam z niecierpliwością, wprowadzane zmiany zapowiadają się niezwykle interesująco. :)